sobota, 2 marca 2013

Tired Of Life...

Boli. Boli. Boli... Znowu trzeba poszukać na dnie szafy bluzki z długim rękawem żeby TO zakrywać. Piecze. Lód pomaga, ale lód się topi i juz nie pomaga nic. Pacałunki przyjaciela są dobre, ale mimo, że się uśmiechamy jak to robi, to nie znaczy, że jest dobrze, bo tak naprawdę boli. To urocze, że jest jeszcze ON, zwykły przyjaciel, ale niezwykły. Wyjątkowy. Troskliwy. Opiekuńczy. Zawsze mogę na niego liczyć i mimo to, że obiecuje mu, że już tego nie zrobie, ja robie to dalej. Zawiód się wczoraj, przedwczoraj i tydzień temu, ale nie poradze na to nic. To jest taka moja ucieczka od problemów... Problemów, których mam teraz setki, tysiące, miliony, miliardy... Zakończmy temat o przyjacielu, naprawdę dobrym przyjacielu... Teraz czas na NIEGO. Nie, nie czas, to właśnie koniec... Zostawił mnie, znowu, znowu, znowu... Spróbowaliśmy 3 raz być razem... Znowu nie wyszło, przez jedną osobę. Gdyby mu nie powiedziała, byłoby dobrze, pewnie siedziałabym z nim teraz na łóżku śmiejąc się i rozmawiając o niczym. Raz miesiąc, drugi raz półtora miesiąca... Miałam nadzieje, że za trzecim razem wytrzymamy dłużej, znacznie dłużej, bo już wiedziałam jakich błędów nie popełniać, ale nie wyszło... Tego samego dnia co się zeszliśmy ponownie, on ze mną zerwał. Tego samego dnia. Masakra. Może nie znałby prawdy całkowitej, ale ja wiem, że wszystko by się ułożyło i byłoby dobrze. Niestety. ONA. Zniszczyła to. Zniszczyła mnie. Tak bardzo mi smutno. Siedzę sama w domu, własnie wróciłam. Byłam z przyjaciółkami na dworze... Śmiałyśmy się, ale one wiedziały, że jest źle. Godzina i pół z nimi wystarczyła. Znowu siedzę w domu SAMA i płaczę. Zawsze jestem tu sama. Może to i dobrze, bo nikt mi nie przeszkadza, ani nie pyta co jest, ale brakuje mi tu kogoś wyjątkowego. Właśnie JEGO... Jestem taka zdesperowana. Niby jestem nastolatką nie wiedzącą co to miłość, ale ja go kocham! Kocham go już ponad rok i to uczucie rośnie z każdym dniem. To dobijające. Nie wiem co robi, nie wiem gdzie jest, nie wiem z kim jest.  Czy jest szczęśliwy, czy nie... Wczoraj byłaby nasza 2 miesięcznica jakbyśmy byli jeszcze w tym drugim związku. No niestety. Kończę. Blog w postaci pamiętnika mi się jak narazie podoba, ale to pierwszy post. Znając mnie znudzi mi się już przy 3... 4... Ewentualnie 10 poście. Pis joł.

3 komentarze:

  1. Olcia pisarkom zostań :D ♥ Bd dobrze :* ~ Juuuli

    OdpowiedzUsuń
  2. aw jakie wspaniale!! :* musze se konto zalozyc zeby z anonima nie komac ;OO ale to zara.. na pefno ci to pomoze! mowie ci misiaku:* -paulaaa:*

    OdpowiedzUsuń